Elektrownie słoneczne na szczytach łańcuchów górskich
W poszukiwaniu energii słonecznej
Gdy myślimy o gorących promieniach słonecznych, naszym oczom ukazują się pokryte tonami piasku pustynie. Czy rejony pustynne to jednak jedyne miejsce gdzie można poczuć na sobie gorące ciepło pochodzące od słońca? Wniosek jest zaskakujący. Japończycy postanowili zbadać stopień nasłonecznienia niektórych miejsc na kuli ziemskiej. Okazało się, że w Himalajach może być cieplej niż na pustyni. W pierwszej chwili wydaje się, że jest to wniosek sformułowany nazbyt pośpiesznie i trąci paradoksem. Otóż z punktu widzenia zjawisk fizycznych jest bardzo logiczny. Promienie słoneczne najpierw docierają do wyższych warstw atmosfery, po czym ze zmianą wysokości „gubią” się i rozpraszają. Stąd wniosek, że na szczytach Himalajów jest bardzo ciepło. Ponadto na terenach pustynnych 13% promieni słonecznych traci swą pierwotną moc zamieniając się na powierzchni w ciepło, gdy tymczasem na szczytach górskich panele pozostałyby wydajne nie nagrzewając się ze względu na panujący tam chłód.
W oczekiwaniu na energetyczny przełom
Elektrownie słoneczne usytuowane na górskich szczytach, w Andach bądź Himalajach to wciąż tylko plany, ale pomysł bardzo realny i trafny ekonomicznie. Wiele niezamożnych i dużych obszarowo państw pełnych jest łańcuchów górskich, jak Chiny czy Indie, a ich zapotrzebowanie na energię wciąż rośnie. Wybudowanie elektrowni słonecznych byłoby dla nich szansą na własne, alternatywne i tanie źródło energii, dzięki czemu uniezależniłyby się od eksportu droższej energii z zewnątrz.
Elektrownia słoneczna najwyższą budowlą na świecie
Na pustyni w Arizonie ma powstać elektrownia słoneczna o niecodziennej konstrukcji. Projekt przewiduje budowę 800 metrowego komina, dookoła którego umieszczona będzie skoncentrowana w postaci koła szklarnia. Działanie nowatorskiej elektrowni ma się opierać na zjawisku konwekcji. Ciepło przenosić się będzie dzięki poruszającej się za pomocą różnicy temperatur materii. Nagrzane promieniami słonecznymi powietrze oraz komin napędzać będą turbiny produkujące energię. Imponująca wielkość komina uzasadniona jest zmieniającą się wraz z wysokością różnicą temperatur, powodującą siłę ciągu. Niestety zbudowanie Solar Tower to poważna i droga inwestycja, która pochłonie 750 mln dolarów. Została obliczona na 80 lat pracy, a zwróci się już po 11 latach. Solar Tower będzie 20 % mniej efektywna niż elektrownie węglowe, ale może pracować 24 h na dobę wydzielając do atmosfery ponad milion razy mniej szkodliwych gazów cieplarnianych. Nie potrzeba do jej eksploatacji wody, co także stanowi bardzo pozytywny czynnik inwestycji, ponieważ pustynie w Arizonie od lat borykają się z problemem niedostatecznej ilości wody.
Jak się okazuje pomysłowość inżynierów nie ustaje - już nie tylko sam fakt budowania elektrowni produkujących alternatywne źródła energii, ale także innowacyjność technicznych rozwiązań stanowi pozytywny aspekt technologicznego rozwoju.
A Ty co sądzisz o tego rodzaju rozwiązaniach? Czy rzeczywiście mogą one stanowić istotne źródło energi?



